niedziela, 8 grudnia 2013

Łyżwy .

Cześć.
W tą spokojną niedzielę po południu razem z moim tatą i z moją siostrą poszłam na łyżwy.Rano w ogóle nie chciało mi się iść.Sądziłam,iż to będzie tylko strata czasu itd.Próbowałam się wymigać,ale się nie udało.Ogólnie pojechaliśmy na inne lodowisko. Idąc po schodach tylko gadałam sobie pod nosem "ale ja nie umiem jeździć na łyżwach ! Ja dopiero drugi raz będę na lodowisku !" . Wypożyczyłam łyżwy i weszłam na lodowisko.Na początku bardzo się bałam,że się wywrócę i coś mi się stanie.Rozluźniłam się,uspokoiłam i wpadłam na jakąś dziewczynkę .__. Wstałam i jechałam dalej.W końcu musieliśmy zejść z lodowiska.Ja oczywiście zeszłam ostatnia.Nie mogłam zdjąć łyżew.No ostatnio na łyżwach byłam ponad 2 lata temu to jak miałam pamiętać ? Przy samochodzie mój tata oznajmił nam,że nie ma kluczyków do samochodu.Ja wpadłam od razu w panikę.Mój tata zaczął wszędzie szukać pytał ludzi czy nikt nie widział "małych" kluczy.Okazało się,że miał je ciągle w innej kieszeni.Pojechaliśmy do biedronki i do domu.


Jutro szkoła więc ja ide :)
 /Aga .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz